Kresy Wschodnie w pigułce

Osadnicy

Historia osadnictwa wojskowego na Kresach Wschodnich w okresie II Rzeczypospolitej zamknięta jest dwiema datami: 17 grudnia 1920 roku, kiedy Sejm jednomyślnie przyjął ustawę o nadaniu ziemi żołnierzom i 10 lutego 1940 roku, tragicznym dniem wywózki osadników i ich rodzin przez sowieckich okupantów na Syberię.

Dziewiętnaście lat na Kresach to najbardziej twórcze lata w życiu osadników, którzy jako młodzi, pełni entuzjazmu żołnierze rozpoczynali na pustych polach kresowej ziemi budowę swojej egzystencji, a opuszczali tę ziemię zagospodarowaną, jako ojcowie rodzin, zasłużeni w pracy gospodarczej i społecznej. Życie ich było trudne, ale była w nim radość i żołnierska fantazja. Ich obecność na Kresach dała się zauważyć przede wszystkim w osiągnięciach gospodarczych, które stały się pomostem do dobrego układu stosunków z miejscową ludnością. Zadaniem osadników było bowiem szerzenie postępu gospodarczego i kultury na Kresach, określanych niejednokrotnie jako „Polska B”, a także stanowienie wzoru dla miejscowej ludności i drogą pomocy przekonywanie jej do polskości.

Żołnierze, którzy dłuższy czas byli na froncie lub dobrowolnie do służby się zgłosili, po nastaniu pokoju otrzymają od Państwa ziemię przed wszystkimi innymi… Szczególnie zasłużeni żołnierze dostaną ziemię za darmo… Taka zapowiedź zawarta była w odezwie prezesa rady ministrów Wincentego Witosa z dnia 7 sierpnia 1920 r., wzywającej do walki przeciwko bolszewickiemu najeźdźcy. Cztery miesiące później, 17 grudnia 1920 r., już po zakończeniu działań wojennych, ale jeszcze przed zawarciem traktatu pokojowego, Sejm uchwalił dwie ważne ustawy, a mianowicie : o przejęciu ziemi – POZOSTAŁYCH PO ROSYJSKICH ZABORCACH DUŻYCH, OPUSZCZONYCH MAJĄTKACH ZIEMSKICH w północno-wschodnich powiatach Rzeczypospolitej (najbardziej wysunięty na północ był powiat dziśnieński na Wileńszczyźnie, a na południu – powiat krzemieniecki na Wołyniu) oraz o nadaniu ziemi ZASŁUŻONYM żołnierzom Wojska Polskiego na terenach objętych poprzednią ustawą.

Od początku akcji osadniczej do końca 1923 r. przekazano 133146 ha ziemi dla 7345 osadników wojskowych wobec 99513 ubiegających się o przydział. ŻOŁNIERZE WYJEŻDŻAJĄCY NA KRESY TWORZYLI OSADY, NAZYWAJĄC JE NIEJEDNOKROTNIE NAZWAMI SWOICH MACIERZYSTYCH FORMACJI WOJSKOWYCH – STĄD NP OSADA KRECHOWIECKA NA WOŁYNIU – LUB DOWÓDCÓW – STĄD PIŁSUDY ALBO HALLEROWO. W KOLEJNYCH latach nadziały były nieznaczne, tylko w ramach istniejącego zapasu ziemi. Nastąpiło również – na podstawie ustawy z marca 1932 r. – przekwalifikowanie pewnej liczby osadników cywilnych, posiadających ziemię z płatnej parcelacji na wojskowych, uprawnionych do nadziałów bezpłatnych. Według oficjalnych danych Związku Osadników na dzień 1 listopada 1933 r. osadników wojskowych było 8988 i należy przypuszczać, że w ciągu następnych lat liczba ta uległa minimalnym zmianom.

W pierwszych latach sytuacja osadników była niemalże rozpaczliwa. Otrzymali gołe pola bez budynków, brakowało niezbędnych narzędzi rolniczych. Zamieszkali rozmaicie – w sąsiednich miasteczkach czy wsiach, w dawnych folwarcznych budynkach, a wielu z nich w wykopanych własnoręcznie ziemiankach. Kontakt ze światem był utrudniony, bowiem odległości do najbliższej poczty czy stacji kolejowej dochodziły do 20 i więcej kilometrów, przy czym dojazd często był wręcz niemożliwy. Wiosną i jesienią grzęzły w błocie roztopionych dróg, a zimą zadymki śnieżne nie pozwalały ruszyć się poza własne obejście. Pomoc lokalnych władz i organów przeprowadzających reformę rolną i akcję osadniczą często udzielana była niechętnie i z oporami.

Początkowa niechęć do osadników ze strony kresowej ludności miejscowej – Ukraińców i Białorusinów, domagających się parcelacji na ich korzyść – stosunkowo szybko ustąpiła miejsca POKOJOWEJ KOEGZYSTENCJI, NIEJEDNOKROTNIE PRZYJAŹNI I współpracy, szczególnie na polu gospodarczym. W dużym stopniu zależało to od organizacyjnej i gospodarczej sprawności osadników. Wprawdzie posłowie ukraińscy i białoruscy przez cały okres II Rzeczypospolitej krytykowali w Sejmie akcję osadniczą – początkowo osadnictwo wojskowe, a potem cywilne – ale bezpośrednie kontakty między ludnością miejscową a osadnikami układały się w miarę upływu czasu coraz lepiej. Osadnicy pamiętali o wskazaniu Piłsudskiego, który w styczniu 1920 r. podczas inspekcji frontu wołyńskiego, powiedział w Równem : „Jeżeli na całym świecie panuje nieuczciwość w polityce kresowej ja chciałbym, aby nasza polityka kresowa była polityką uczciwą”. Jednak nie tylko współpraca gospodarcza budowała mosty pomiędzy osadnikami a miejscową ludnością. Już w połowie 1922 r. osadnicy, mimo kłopotów z zagospodarowaniem działek, dali się zauważyć jako nauczyciele wiejscy, pisarze gminni, a czasami także jako sołtysi czy wójtowie. Od prawie pierwszych dni swej obecności na Kresach – zaczęli organizować wszelkiego typu spółdzielnie i organizacje rolnicze, a w marcu 1922 r. utworzony został Związek Spożywców Spółdzielni Osadniczych. Wszystkie te organizacje stały otworem dla miejscowej ludności i spełniały rolę magnesu przyciągającego do osadnictwa. Ukraińcy czy Białorusini, widząc lepsze wyniki gospodarowania swoich sąsiadów-osadników, naśladowali ich metody i wprowadzali stosowanie nawozów sztucznych, selekcjonowania ziarna czy też ulepszali hodowlę. Zwracali się również po gospodarskie rady, których osadnicy chętnie udzielali.

W drugiej połowie lat trzydziestych wyraźnie zarysowały się różnice gospodarcze między osadnikami na Wołyniu, a tymi na Polesiu czy Wileńszczyźnie. Znacznie lepsze wyniki uzyskiwali osadnicy na wołyńskich czarnoziemiach niż na błotnistym Polesiu czy też na ubogich glebach w województwach północnych. Wołyńskie osady były na ogół nieźle zagospodarowane, z porządnymi budynkami; większość z nich wyposażona była w podstawowe maszyny rolnicze, jak siewniki, żniwiarki, wialnie czy maszyny do przygotowania pasz i karmy. Powszechne było stosowanie nawozów sztucznych i selekcjonowanego ziarna siewnego. Dbano o dobór rasowych krów, polskiej czerwonej rasy w szczególności, trzody chlewnej czy też drobiu. Rozszerzano zakres uprawy roślin przemysłowych, takich jak buraki cukrowe i tytoń, dających znakomite wyniki na urodzajnych wołyńskich czarnoziemach. Intensywna gospodarka wymagała zwiększania siły roboczej, toteż wiele gospodarstw osadniczych zatrudniało stałych i sezonowych pracowników. Na Wileńszczyźnie było znacznie gorzej.

Koniec osadnictwa wojskowego i cywilnego na Kresach rozpoczął się dnia 17 września 1939 r. w dniu wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie polskie a finał nastąpił 10 lutego 1940 r., kiedy Sowieci w pierwszej wywózce deportowali osadników i ich rodziny na Syberię i do północnych regionów europejskiej części Rosji PODCZAS GDY ICH WYSIŁEK I DOROBEK ZOSTAŁ ROZKRADZIONY LUB ZMIECIONY Z POWIERZCHNI ZIEMI. Nie wiadomo jaka liczba deportowanych przetrwała nieludzkie warunki wygnania. Część z nich przybyła do wolnego świata z armią gen. Andersa i pozostała na emigracji, część po zakończeniu wojny powróciła do Polski. Nie można jednak wykluczyć, że jednostki pozostają na Wschodzie aż do dzisiaj.